Urok Câmara de Lobos: między zatoką, „ponchą” i morzem
Od zatoki do barów, od rybaków do tradycji - jedno z najbardziej autentycznych miejsc na Maderze.
Opublikowano October 28, 2025

Câmara de Lobos to jedno z tych zaskakujących miejsc, które oszałamiają zmysły! Życie tętni tu przez cały dzień – nawet po zachodzie słońca. Gdy ludzie wyjdą z barów i restauracji, szum morza pozostaje w tle, usypiając noce. Spędziłem w tej wiosce cały mój pobyt na Maderze i szczerze wierzę, że nie mogłem wybrać lepszego miejsca. Czułem, że mogłem być naprawdę obecny w Câmara de Lobos, zobaczyć wiele z tego, co wciąż definiuje kulturę Madery, i spotkać rybaków, którzy tu się urodzili i mieszkali tu całe życie. Jakże wspaniałe rozmowy odbyłem z tak autentycznymi ludźmi!

Byłem na Maderze cztery razy, ale od dawna marzyłem o powrocie, by odkryć wyspę w inny sposób. Câmara de Lobos, ta mała wioska rybacka, położona między klifami i z zatoką o spokojnych wodach, była idealnym miejscem, by poczuć i doświadczyć wyspy w ten sposób!
Kiedy zaczynasz wybierać atrakcje Madery i organizować wakacje, Câmara de Lobos może nie być pierwszym wyborem noclegu dla tych, którzy chcą zwiedzić całą wyspę, ponieważ wycieczki i wędrówki nie zaczynają się tutaj. Jednak wszędzie jest blisko, wszędzie są doskonałe drogi dojazdowe i jest to jedna z parafii, która pielęgnuje swoje autentyczne tradycje! Jestem pewien, że nie pożałujesz spędzenia tu kilku dni.

Od momentu przybycia krajobraz jest wręcz filmowy. Wioska położona jest w samym sercu zatoki, z ogromnymi domami pnącymi się po zboczach i tarasowo rosnącymi bananowcami, tak charakterystycznymi dla Madery, które barwią całe wzgórza na zielono, niczym uścisk natury dla wioski. A potem jest jeszcze światło...
światło, które dodatkowo podkreśla jaskrawe kolory łodzi w zatoce, odzwierciedlając różne osobowości każdego właściciela.

Câmara de Lobos to wioska rybacka w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu, a jest tu mnóstwo do zobaczenia! Morze wciąż dyktuje tu rytm dnia. Wczesnym rankiem rybacy wypływają w swoich kolorowych łodziach, słynnych „xavelhas”. Wracają pod koniec dnia, zostawiając połów na targu rybnym w Funchal. Po skończonej pracy rybacy zasiadają przy stolikach i tarasach barów otaczających zatokę, grając w karty. Tradycja ta jest wciąż żywa, a możliwość obserwowania tego cyklu jest niezwykle piękna – widok twarzy rybaków naznaczonych słońcem i solą, które opowiadają historie bez potrzeby słów.

Zatoka Câmara de Lobos to prawdopodobnie serce wioski – widokówka, która wciąż jest żywa. To jedno z tych miejsc, w których ma się ochotę zatrzymać się, usiąść na murku, obserwować, obserwować, jak toczy się życie i po prostu wyobrazić sobie, jak to miejsce wyglądało kilka lat temu. Czy bardzo różniłoby się od tego, jak jest teraz? Nie sądzę. I wierzę, że tak pozostanie od teraz.

Podczas naszego pobytu przebywałem w małym hotelu tuż nad zatoką. Budzenie się tam każdego dnia było cudowne! Odsłaniać zasłony, gdy słońce jest jeszcze nieśmiałe, i widzieć morze z łodziami kołyszącymi się w rytm fal, jakby tańczyły... Cisza, zanim życie się zacznie.

Balkon był moim ulubionym miejscem. Pyszne śniadania z tym widokiem, z książką i odgłosami budzącego się miasta. Ale chwile, kiedy mogłam cieszyć się czasem spędzonym w hotelu, spędzałam głównie przy basenie… basenie z bezkresnym widokiem na morze. To właśnie tam spędzałam dni w spokoju, pomiędzy nurkowaniami i dobrymi przekąskami. Wszystko w tym miejscu zdaje się zachęcać do zwolnienia tempa i delektowania się każdą chwilą.

Jest coś, czego naprawdę nie można przegapić, odwiedzając Câmara de Lobos: bary! Mówi się, że to właśnie tam wymyślono „ponchę” – i to właśnie tam można napić się jej najlepszych. „Poncha” to najsłynniejszy tradycyjny napój Madery, wytwarzany z destylatu z trzciny cukrowej. Istnieje wiele rodzajów „ponchy”, przygotowywanych z różnych składników, w tym pomarańczy, cytryny, marakui, mandarynki… Ważne jest, aby spróbować ich wszystkich i zrozumieć różnice między nimi! Ale nie tylko „poncha” gra tu główną rolę: spróbowałem również słynnej „Nikity”. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale to napój z wina i piwa z lodami ananasowymi. Wyobraźcie sobie! Ale gorąco go polecam, bo jest pyszny – lokalne wynalazki, które rozgrzewają duszę. Być może dlatego energia w tych barach jest tak zaraźliwa. Z tego powodu, a także ze względu na mieszankę miejscowych i turystów. To jedno z tych miejsc, które odwiedzasz z ciekawości i na stałe się w nim zatrzymujesz... bo jest tak miło.

Câmara de Lobos to nie tylko piękne miejsce – to miejsce autentyczne. I być może właśnie dlatego porusza nas tak głęboko. Czas tu zwalnia, zmysły się budzą, a my na nowo łączymy się z tym, co istotne. Jeśli planujesz podróż na Maderę, zarezerwuj sobie kilka dni, aby spędzić tu czas. Aby usiąść nad zatoką, posłuchać morskich opowieści, wznieść toast za zachód słońca i przekonać się, że są miejsca, w których serce zostaje na zawsze i do których zawsze chce się wracać.





